*** Aktualizacja Windows 10 Mobile - informacje i status ***

Nokia Lumia 610 – test, recenzja, opinie

Nokia Lumia 610 – test, recenzja, opinie

Od blisko miesiąca możemy już w Polsce zakupić najnowszy, niskobudżetowy telefon Nokii, Lumię 610. Słuchawka ta ma przede wszystkim konkurować z tanimi Androidami oraz spróbować przeciągnąć na stronę WP osoby, które potrzebują solidnego telefonu niekoniecznie wyposażonego imponującą ilość rdzeni, potężne chipy graficzne i inne nowinki techniczne, które skutecznie windują ceny. Nie będę ukrywał, że sam jestem raczej fanem nowości a i na co dzień używam telefonu nieco mocniejszego i jak pewnie większość z Was do Lumii 610 podchodziłem z dużą rezerwą. Kiedy dotarł do mnie egzemplarz testowy, postanowiłem całkowicie odstawić mój obecny smartfon i na tydzień zastąpić go 610-tką. Proszę Was, byście podczas czytania recenzji mieli świadomość tego, że najsłabszą Lumię zakupić można już za niecałe 500 zł i mowa tutaj o egzemplarzach nieużywanych. Pisząc więc w recenzji, że telefon ten ma, np. dobry aparat, mam na myśli aparaty w cenowo podobnych urządzeniach a nie ogólnie. Podobnie ma się sprawa z innymi aspektami telefonu. Bezsensem byłyby porównywać Lumię 610 do urządzeń takich jak Lumia 800, 900 czy HTC Titan, które ze względu na zdecydowanie wyższą cenę muszą oczywiście dysponować lepszymi podzespołami.

ZESTAW

Opakowanie, w którym otrzymujemy telefon jest charakterystyczne dla wszystkich pozostałych modeli z serii Lumia. Niby to tylko kawałek kartonu, ale cieszy, że nawet do tak małych rzeczy producent potrafi się przyłożyć – bardzo fajnym pomysłem są przegródki w których umieszczone zostały poszczególne akcesoria wraz z dokumentami. Zawartość pudełka jest standardowa i w zasadzie nie różni się od tego, co dostajemy od innych producentów; telefon, bateria, dwuczęściowa ładowarka (wtyczka + kabel USB), dokanałowe słuchawki wraz z zestawem silikonowych nakładek oraz wszystkie niezbędne dokumenty wraz z gwarancją.

DESIGN I WYKONANIE

Wymiary telefonu (119 x 62 x 12 mm) są bardzo zbliżone do tych z Lumii 800, z tą różnicą, że 610 jest minimalnie dłuższa, czego kompletnie jednak nie widać przez zaokrąglone kształty urządzenia. Waga telefonu to 131.5 g, czyli średniak – nie za lekki, nie za ciężki, bardzo fajnie leży w dłoni a i w kieszeni nie ciąży. Trudno mi jednoznacznie ocenić wygląd telefonu, bo jak wiadomo o gustach się nie dyskutuje. Jednym zapewne spodobają się lekko zaokrąglone kształty telefonu z chromowaną obwódką i wymiennymi obudowami, inni narzekać będą, że jest on nijaki, plastikowy i brzydki. Według mnie design jest po prostu OK, telefon specjalnie się nie wyróżnia a jego wygląd jest raczej standardowy i może się podobać. Do gustu niezbyt przypadły mi jednak chromowane elementy, które w jakiś sposób niemal zawsze sprawiają, że telefon wygląda nieco tandetnie, nie ważne czy kosztuje 500 czy 2000 zł. Klapa baterii, która zajmuje nie tylko cały tył, ale zahacza też o fragment widoczny z przodu, demontowana jest w całości i wygląda jakby wykonana została z niezbyt elastycznego plastiku, więc lepiej na nią uważać. Demontaż jest banalnie prosty a po wsunięciu na miejsce klapka trzyma się bardzo dobrze – nie ma żadnych luzów. Wykonanie jak na telefon tak tani, stoi na bardzo dobrym poziomie; nic nie lata, chociaż trzeba pamiętać, że sporą część stanowi plastik, który przy mocniejszym uścisku potrafi zaskrzypieć. Przód telefonu to oczywiście 3 standardowe przyciski, mikrofon, 3,7 calowy ekran nad którym znajduje się srebrny napis Nokia oraz głośnik i czujniki; zbliżeniowy i światła. Tył telefonu to wspomniana już plastikowa klapka, w dolej jej części znajduje się mały napis Lumia 610, tuż nad nim perforowany plastik skrywający głośnik. W górnej części ulokowana została dioda flash oraz 5 megapikselowy aparat, poniżej którego znajduje się srebrne logo producenta. A właściwie znajdowało, bo w moim przypadku srebrne litery odkleiły się po kilku dniach użytkowania i zostały po nich jedynie białe wyżłobienia – trochę niefajna wpadka, zwłaszcza, że reszta urządzenia wykonana została całkiem solidnie. Boki telefonu posiadają dokładnie takie samo ułożenie przycisków jak w Lumii 800, czyli lewy bok pozostaje pusty a prawy to odpowiednio: rocker głośności, pośrodku przycisk blokady/power oraz na chromowanym zakończeniu, spust aparatu. Plastikowy spód pozostaje pusty, tłoczno natomiast jest u góry, gdzie znajdują się: drugi mikrofon, wejście micro-USB, wejście słuchawkowe oraz miejsce na smycz/zawieszkę. W zasadzie do układu przycisków trudno się przyczepić, może za wyjątkiem rockera głośności, który według mnie wygodniej obsługuje się, gdy jest umieszczony wysoko po lewej stronie. Niemniej jednak to raczej moje osobiste preferencje i przyzwyczajenia i nie każdy musi się z tym zgadzać. W odróżnieniu od modeli 800 czy 900 w 610 mamy dostęp do baterii, którą musimy wyjąć, jeśli chcemy dostać się do slotu karty SIM a w zasadzie micro-SIM. Wiem, że wiele osób będzie kręcić nosem, bo standard ten jakoś nie do końca się u nas przyjął. Od siebie dodać mogę tylko, że w salonach nie ma już raczej problemów z wymiana i odbywa się to „od ręki”, więc micro-SIM nie powinno być jakimś dużym utrudnieniem.

 

HARDWARE

Na tle innych „windowsfonów” Lumia 610 raczej dużego pola do popisu nie ma, bo jak wiadomo, by zredukować cenę, w telefonie upchnięto słabsze podzespoły. Sercem urządzenia jest 800 Mhz Snapdragon wspomagany przez układ Adreno 200 i 256 MB pamięci RAM. Przestrzeń magazynowa jaką otrzymujemy to 8GB pamięci flash, z której de facto po instalacji systemu, pozostaje ok. 6,5 GB – możliwości rozszerzenia kartami SD oczywiście nie ma, bo Lumia 610 podobnie jak inne telefony z WP 7.5 takiego slotu nie posiada. Posiada za to całkiem przyzwoity 3,7-calowy ekran TFT pokryty warstwą chroniącą przez zarysowaniami, 5-megapikselowy aparat, akcelerometr i kompas. Całość zasilana jest przez 1300 mAh baterię. Może specyfikacja wrażenia nie robi, ale trzeba pamiętać, ze po pierwsze, to telefon niskobudżetowy, który na Allegro wyrwać można za nieduże pieniądze, po drugie telefon działa na WP 7.5, który nie potrzebuje 2 czy 4 rdzeniowych potworów, by działać płynnie.

EKRAN

Jeżeli przywykliście do ekranów SuperAmoled, to ten tutaj pewnie niezbyt się wam spodoba. Mimo iż jest stosunkowo jasny a nawet bardzo jasny, gdy ustawimy go na maksymalną wartość, do technologii Samsunga brakuje mu całkiem sporo. Kolory nie są zbyt żywe a wręcz nieco wyblakłe, czarny nie wygląda jak czarny tylko bardzo ciemny szary. Kiedy korzystamy z telefonu w nocy, można też zauważyć, nienaturalne jasne doświetlenia w rogach/bokach ekranu. W dzień kompletnie tego nie widać i w zasadzie nie zwraca się na to uwagi. Trudno mi też powiedzieć czy to „urok” mojego egzemplarza, czy wszystkie tak maja. Nie zapominajmy też, że zamontowany w Lumii 610 ekran wyświetla obraz w 65 tyś a nie 16 mln kolorów – w praktyce nie jest to jednak aż tak istotnie – nie dajmy się więc przestraszyć liczbom. Wszystkie zdjęcia, ikony czy filmy prezentują się dobrze i nie ma tutaj powodu do obaw. Nie ma go też jeśli chodzi o reakcję na dotyk – panel dotykowy działa bez zarzutu i nie występują tutaj żadne opóźnienia. Powiedziałbym nawet, że w tych kwestiach wypada znacznie lepiej niż inne droższe telefony, z którymi miałem styczność. Czytelność ekranu w słońcu na kolana może nie powala, ale na pełnej jasności jest zdecydowanie dobrze i bez większych problemów możemy nawet surfować po necie. Ogólnie ekran na cztery z minusem – zwolennicy LCD mogą jednak śmiało ten minus pominąć.

Ekran
Ekran

BATERIA

Wiele osób, włącznie ze mną, zapewne martwiło się jak to będzie z baterią w 610. Biorąc pod uwagę wpadki z 800, rzeczywiście powody do obaw były. Na szczęście w tym wypadku jest zupełnie odwrotnie i najtańsza Lumia zaskakuje bardzo pozytywnie. Przy dość intensywnym używaniu telefon bez najmniejszych problemów był w stanie wytrzymać od rana do późnej nocy a nawet zostawało jeszcze sporo  baterii na dzień następny. Przy normalnym użytkowaniu 2 dni gwarantowane a jeżeli będziemy korzystać z niego bardzo sporadycznie myślę, że uda się osiągnąć nawet 4 dni. Przeprowadzając testy programem WP Bench Free telefon uzyskał rewelacyjny czas niemal 10 godzin. W ogóle jeżeli prześledzimy zamieszczone na stronie wyniki, zauważymy, że w testach dotyczących baterii pierwsze trzy pozycje należą właśnie do Lumii 610 – każda z nich uzyskała wynik powyżej 9:30 godziny. Jak widać 1300 mAh wystarczy, by podtrzymywać Nokię „przy życiu” przez całkiem długi czas. Nie bez znaczenia jest tutaj zapewne zmniejszone taktowanie procesora – HTC Mozart z pojemnościowa taka samą baterią i taktowaniem o 200 Mhz większym wypada dużo, dużo gorzej. Tutaj nie musimy się martwić, że gdy system poda informację o niskim stanie baterii, ta padnie nam w przeciągu godziny czy dwóch. 610-tka spisuje się bardzo dobrze w stanie czuwania – rzadko kiedy przez noc bateria spadla o więcej niż 5%. Co ciekawe, chociaż Nokia się tym nie chwali w 610 również znajdziemy zestaw narzędzi Diagnostics do testowania różnych aspektów telefonu. Wywołujemy go podobnie jak w innych modelach, poprzez wstukanie na klawiaturze numerycznej ##634#.

Bateria
Bateria

APARAT

5 megapikselowe jednostki to obecnie chyba najczęściej montowane aparaty w telefonach komórkowych. W wielu zagranicznych recenzjach autorzy chwalili ten zamontowany w 610-tce. Uczciwie trzeba przyznać, że trochę w tym racji jest. Zdjęcia rzeczywiście są całkiem ładne, chociaż odwzorowanie kolorów momentami nieco dziwne. Podobnie jak w przypadku ekranu, są one nieco wyblakłe. Na plus aparatu z małej Lumii zaliczyć trzeba jednak to, że nie występują tutaj problemy z łapaniem ostrości zarówno w trybie normalnym jak i makro (mowa o rozsądnej odległości), ilość detali na zdjeciach jest również zadowalająca. Zdjęcia dzienne z dobrym oświetleniem prezentują się dobrze, jak to jednak z aparatami mobilnymi sytuacja zmienia się w warunkach nocnych lub ze słabym oświetleniem. Trudno oczekiwać cudów od telefonów dużo droższych a co dopiero od 610-tki. Dioda flash jest, ale jej działanie w nocy lub przy słabym oświetleniu jest raczej średnio skuteczne. Nieco gorzej niż ze zdjęciami jest kręceniem wideo – na telefonie nakręcone filmy wyglądają OK, ale późniejsze oglądanie ich na ekranie komputera w trybie pełnoekranowym do najprzyjemniejszych już nie należy. Aparat potrzebuje też chwili, by przystosować się do zmian oświetlenia – wchodząc, np. z zewnątrz do budynku, którym jest nieco ciemniej  musimy poczekać 3-4 sekundy, by aparat „załapał” rzeczywisty stan oświetlenia. Podobnie w sytuacji odwrotnej, gdy wychodzimy z ciemnego pomieszczenia na zewnątrz, gdzie świeci słońce. Nikogo nie trzeba chyba jednak przekonywać, że Lumia 610 nie zastąpi cyfrówki, telefon nadaje się do robienia okazjonalnych zdjęć czy kręcenia filmów, które chcielibyśmy potem pokazać znajomym, nie dbając za bardzo o jakość. Oprócz kilkunastu zdjęć wykonanych 610 w naszej galerii znajdziecie również porównanie zdjęć wykonanych dwoma 5-megapikselowymi aparatami: recenzowaną Lumią 610 oraz (droższą) Omnią W.

Porównanie aparatów – DOWNLOAD

Zdjęcia uchwycone Lumia 610 – DOWNLOAD

Wideo nakręcone Lumią 610 – DOWNLOAD

 

SYSTEM

Dochodzimy chyba do jednego z największych plusów 610-tki, system WP7 działa na niej niemal tak samo sprawnie jak na innych telefonach z logiem Microsoftu. Cały interfejs jest bardzo płynny i używanie telefonu to prawdziwa przyjemność. Kiedy przesiadłem się z mojej Omni W, praktycznie trudno było mi poczuć różnice w normalnym użytkowaniu tego telefonu, normalnym, tzn. podczas codziennej komunikacji, przeglądania internetu, robienia zdjęci, itp. Skłamałbym jednak mówiąc, że wszystko na najsłabszej Lumii działa idealnie – pamiętacie pewnie zamieszanie powstałe wokół 610-tki, kiedy na jaw wyszło ile to aplikacji nie będzie działać na urządzeniach z 256 MB pamięci. To że na telefonie niskobudżetowym nie działają zaawansowane graficznie gry mogę zrozumieć i w zasadzie trudno poczytać to jako wadę. Jeżeli ktoś liczy, że wydając takie pieniądze na nowy smartfon, otrzyma również konsolę do gier to jest zwyczajnie naiwny. Poza tym kwestia działania gier jest moim zdaniem w dużym stopniu zaniedbaniem samych developerów i brakiem ich pracy nad optymalizacją kodów. Jak bowiem wytłumaczyć to, że na 610 byłem w stanie zainstalować NFS Undercover czy choćby Splinter Cell: Conviction i pograć w miarę komfortowo, ale PES-a 2012 czy Angry Birds już nie? Dlaczego dwie tak wymagające gry można uruchomić a „śmiesznie wyglądających” Angry Birds nie da się nawet zainstalować? Trzeba się więc liczyć się z tym, że na chwilę obecną większości tytułów XboxLive na telefonie nie uruchomimy – z darmowymi grami, które są mniej wymagające problemu być nie powinno. A jak wygląda sytuacja z aplikacjami? Otóż nie jest wcale tak źle: z listy aplikacji, których sam używam a jest ich w sumie ponad 30, jedynie 2-óch nie byłem w stanie zainstalować (Skype i Photosynth). Te najbardziej potrzebne i najczęściej instalowane jak: Facebook, pogodynki, czytniki RSS i tym podobne, działają. Nawet jeśli natrafimy na taką, której nie zainstalujemy, na pewno z powodzeniem znajdziemy jej alternatywę, która działać będzie. Szybkość działania programów systemowych jest w zasadzie identyczna na Lumi 610 jak i na jakimkolwiek innym urządzeniu z WP7. Wolniej natomiast działają i wczytują się aplikacje zewnętrzne. Sytuacja wygląda tak, że w działaniu jednych różnicy dużej nie zauważymy, będą też natomiast takie, które ładują się niemiłosiernie długo, np. Facebook. Wszystko to jest skutkiem zmniejszenie ilości RAM-u i mniejszego taktowania procesora. Szczerze mówiąc, ja jakoś bardzo nie odczułem spowolnienia w działaniu tych aplikacji i z powodzeniem korzystałem z 610-tki na co dzień, bez jakiegokolwiek większego dyskomfortu.

Swego czasu dużo było zamieszania na temat aktualizacji nazywanej „Tango”, Lumia 610 z tą właśnie aktualizacją jest sprzedawana i muszę powiedzieć, że jeśli, ktoś z Was na nią jeszcze czeka, to może dać sobie spokój. Gdyby nie to, że sprawdziłem obecną w telefonie wersję systemu, pewnie nawet nie zauważył bym zaistniałych zmian. Co dostajemy z wersją 8773.98? Udostępnianie internetu, które wielu z nas i tak już miało, możliwość dodawania wielu załączników w wiadomościach (zdjęcia, filmy, notatki głosowe), dodatkowe ustawienia sieci (uproszczony charakter znaków, opcje przekierowania rozmów), oraz ikonę lokalizacji. Na pocieszenie dostajemy jednak dostęp do darmowych, ekskluzywnych aplikacji Nokii: Nokia Drive, Nokia Transport, Mapy, Nokia Trailers, Creative Studio, Nokia Muzyka i innych.

DŹWIĘK I ROZMOWY

Nokia przyzwyczaiła nas do dobrej jakości podczas rozmów i nie inaczej jest i tym razem – wszystko na charakterystycznym dla Nokii bardzo wysokim poziomie. Zarówno głośnik rozmów jak i ten odpowiedzialny na odtwarzanie pozostałych dźwięków są odpowiednio głośne a dźwięk z nich się wydobywający można uznać za bardzo dobry. Dzięki dołączonym do zestawu słuchawkom, będziemy mogli wykorzystać naszą Nokię jako odtwarzacz mp3. Jakość dźwięku na dołączonych słuchawkach jest zadowalająca a same słuchawki, zadziwiająco wygodne. Bardzo spodobał mi się ich minimalistyczny design, który jakoś bardziej pasowałby mi do Lumii 800 niż niskobudżetowej 610. Słuchawki wyglądają bardzo fajnie, ale co do ich trwałości mam pewne obawy, bo wyglądają na bardzo delikatne. W ogóle chyba po raz pierwszy chociaż po części zadowolony jestem ze standardowych słuchawek dodawanych do telefonu – zwłaszcza tak taniego.

ZALETY I WADY TELEFONU LUMIA 610

NA PLUS:

– płynność, szybkość i stabilność systemu

– rozsądna cena (mowa o cenach na Allegro)

– całkiem ładny design

– dobra jakość wykonania

– przyzwoity aparat

– wydajna bateria

– darmowe aplikacje Nokii

– jasny ekran

NA MINUS:

– części aplikacji nie będziemy w stanie zainstalować ze względu na 256 MB pamięci RAM

– za niewiele więcej można na allegro „wyhaczyć” szybszą Lumię 710

– (dla niektórych) karta micro-SIM

– brak możliwości rozszerzenia pamięci (dotyczy jednak wszystkich telefonów z WP)



**home**